Toyota właśnie podpisała kolejną umowę na dostawy baterii

0
Toyota Prius PHV Plug-in hybrid

Toyota bierze się naprawdę ostro za temat elektryków. Kluczem jest dostęp do akumulatorów, więc po wspólnej inwestycji z Panasonic w technologię stałego elektrolitu, kilka dni temu Toyota podpisała umowę z Chińczykami z CATL. Teraz okazuje się, że przeliczyli plany produkcyjne i nadal wyszło im za mało ogniw do ich nowych elektryków, więc zawiązali trzeci sojusz na dostawy akumulatorów i kooperację z równie wielkim, chińskim koncernem motoryzacyjnym: BYD.

Toyota spieszy się, bo obiecała aż 10 modeli elektrycznych. W tej chwili wiadomo już, że 6 z nich będzie miało globalny charakter, a pozostałe 4 będą produkowane wspólnie z BYD wyłącznie na Chiny pod marką Toyota. Wśród zapowiedzianych elektryków są m.in. dwa SUV (duży i średni), minivan, crossover, kompakt oraz sedan klasy średniej, a pierwszym z tej serii będzie elektryczna wersja hitu Toyoty: crossover C-HR. Prestiżową datą graniczną dla Toyoty są Letnie Igrzyska Olimpijskie Tokyo 2020, do tego momentu wszystkie nowe auta elektryczne muszą być już po premierach.

Trzeba też pamiętać, że do 2021 r. Toyota i Mazda kosztem 1,6 mld dol. buduje nową fabrykę aut elektrycznych w USA, która ma produkować 300 tys. aut rocznie, po połowie dla Toyoty i Mazdy. A jak dodać do tego nie tak dawno zawiązany sojusz Toyoty z Subaru i z Denso w zakresie produkcji platform i napędów do aut elektrycznych oraz produkcji samych elektryków (4 x 4 w brandzie Subaru) to robi się zupełnie grubo.

I niestety, muszę to napisać: Tesla będzie w poważnych tarapatach, choć raczej już jest. Panasonic już przesuwa moce produkcyjne na potrzeby rodzimej Toyoty, w Chinach, w której Musk pokłada tak wielkie nadzieje, Toyota zabezpieczyła sobie potężne zasoby akumulatorów oraz dodatkowe moce produkcyjne dla nowych elektrycznych modeli, w Stanach planuje poważną elektryczną ofensywę wespół z Mazdą wprost z nowiutkiej fabryki, a w Europie akurat do elektryków mają najkrótszą drogę ze wszystkich, wszak są tu przecież liderem w segmencie hybryd. Obstawili wszystko i wszystkie rynki. Japończycy z Toyoty to nie Niemcy z BMW, nie biadolą i nie zastanawiają się, tylko planowo odrgyzą sobie wspólnie z Chińczykami w krótkim czasie potężny kawał ze światowego elektrycznego tortu, to jest pewne.